W mediach słyszymy czasem o szaleństwie wyprzedażowym to w Stanach, to w Wielkiej Brytanii. Najbardziej znanym dniem zakupowych szaleństw jest Czarny Piątek - Black Friday. Jest to pierwszy piątek po Dniu Dziękczynienia. W tym roku amerykanie wydali ponad 11,4 mld dolarów na jednodniowe zakupowe szaleństwo.
Na kolejnym miejscu jest Wielka Brytania i poświąteczny szał zakupów. Kiedy my, Polacy siedzimy drugiego dnia świąt z rodziną i znajomymi przy tym wszystkim co nie zostało skonsumowane dzień wcześniej Brytyjczycy pędzą między regałami zapełniając wózki sklepowe. Jednak w tym roku o samym wydarzeniu nie było by pewnie głośno gdyby nie strajk pracowników londyńskiego metra - biedni klienci mieli poważne problemy z dotarciem do centrów handlowych.
A jak to wygląda w Polsce? Po trzech dniach spotkań z rodziną, znajomymi i dochodzenia do siebie niektórzy tylko szczęśliwcy mogą pozostać dłużej w domu. Sam wyszedłem dzisiaj z domu dość późno - po godzinie 8, ale na ulicach pustki. Gdy ktoś nie musiał wychodzić to pozostał w domu. Bo i wychodzić nie było po co - żadnych zorganizowanych akcji promocyjnych, żadnych szumnych wyprzedaży. Żadna większa sieć sklepów - czy to z odzieżą czy z elektroniką - nie ogłosiła Dnia Wielkiej Wyprzedaży. Ale i handlowcy ich nie potrzebują - nawet w dużym mieście nowa kolekcja odzieży kończy się zanim właściciel w ogóle zacznie myśleć jak się pozbyć zalegającego towaru. Ot, najpierw wszyscy szukali prezentów bożonarodzeniowych, obecnie Ci co zaspali szukają kreacji sylwestrowych. Wszystko ze sklepów znika jeszcze przed promocją. I prawdę powiedziawszy promocji co najwyżej przypominające zakupowe szaleństwo w Stanach można uświadczyć tylko w przypadku otwarcia nowego obiektu handlowego: RZECZYWISTA obniżka rzędu powiedzmy 80% raczej rzadko się zdarza. A może by tak zmienić upodobania? Zamiast rzucać się natychmiast po rzuceniu nowego towaru tak jak to miało miejsce tutaj:
gdzie ludzie czekali od 5 rano, warto by może było odczekać trzy tygodnie.
A Wy? Czekacie na promocje?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz